Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: UŁAN600/350- zanim opadnie kurz-wspomnienia i rozmyślania...

UŁAN600/350- zanim opadnie kurz-wspomnienia i rozmyślania... 2022/06/01 11:14 #33806

  • sarpo
  • sarpo Avatar
Qba84 napisał:
....
Co do singli- wiem, że Wisła po nim szła- i już wtedy wydawało mi się to niepokojące. Jak dla mnie ultra to nie pora na single... Nie wiem, czy jeszcze gdzieś wystartuję, na pewno nie w Wiśle ;-)....

STW był po 1000 km na Wiśle i przez te wszystkie edycje nic się nie zmieniło, do tego przejazd po murze na cytadeli i to niektórzy trafili NOCĄ.

To tylko niech ci nie wpadnie do głowy Carpatia Divine, wprawdzie tam masz 600 km i bez piasków za to jest to czego nie lubisz czyli single, podjazdy i zjazdy.

Dla ciebie chyba najwygodniejsze będą ultra szosowe gdzie nie musisz nic się namęczyć technicznie i nie musisz zejść z roweru (nie liczę postojów).

Im bardziej ultra da ci w kość tym dłużej go zapamiętasz. Generalnie po upływie czasu wspomina się jedynie te trudne momenty.

UŁAN600/350- zanim opadnie kurz-wspomnienia i rozmyślania... 2022/05/23 22:58 #33800

  • Qba84
  • Qba84 Avatar
  • Wylogowany
  • Rowerowy Zapaleniec
  • Posty: 699
  • Otrzymane podziękowania: 1102
  • Oklaski: 12
Rozmawiało się z ludźmi, którzy nie byli zadowoleni z trasy, a jeszcze nie było im dane wypić tego kielicha goryczy do dna :-/

To nie tylko moja opinia... Zatem niezadowolenie jest, filozofia musi się zmienić. Jak już pisałem- nie sposób rozciągać maratonu mtb na setki kilometrów, co chyba chcieli zrobić organizatorzy.

PS Też poznałem słowo ,,ujebka" dopiero kilka tygodni temu ;-) Jest ono powszechne wśród ultrasów ;-)
Za tę wiadomość podziękował(a): Matołek

UŁAN600/350- zanim opadnie kurz-wspomnienia i rozmyślania... 2022/05/23 22:36 #33799

  • iceman150
  • iceman150 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • ICEMAN
  • Posty: 1676
  • Otrzymane podziękowania: 981
  • Oklaski: 12
Trasa zapewnie będzie całkiem inna bo chyba istota takich maratonów jest to aby odkrywać nowe trasy. Kwestia czy filozofia układania trasy się zmieni. No to szacun za jazdę bez wytchnienia.
Jeszcze większy podziw dla tych którzy potrzebowali niecała dobę na tą trasę w tym Jaca.
Ja raczej nigdy nie zdobędę się na taki start, ale nie mniej pełen podziwu dla wszystkich którzy podjęli rękawice.
Nie, nie prędkość była O.K. Tylko zakręt był za ciasny.
Za tę wiadomość podziękował(a): Qba84

UŁAN600/350- zanim opadnie kurz-wspomnienia i rozmyślania... 2022/05/23 21:59 #33798

  • Qba84
  • Qba84 Avatar
  • Wylogowany
  • Rowerowy Zapaleniec
  • Posty: 699
  • Otrzymane podziękowania: 1102
  • Oklaski: 12
Dokładnie tak- nie spałem- a w nocy dobrze się jechało- ciepło, bezwietrznie. Gdyby tylko nie ten piach... Deszcz zaczynał się bladym świtem, co mocno przyhamowało i kosztowało nas kilka godzin... Gdyby nie noc w siodle, nie mógłbym marzyć o zadowalającym wyniku ;-)

Co do singli- wiem, że Wisła po nim szła- i już wtedy wydawało mi się to niepokojące. Jak dla mnie ultra to nie pora na single... Nie wiem, czy jeszcze gdzieś wystartuję, na pewno nie w Wiśle ;-) Pewnie najprędzej znowu w Ułanie, ale trasa musiałaby się mocno zmienić ;-)
Za tę wiadomość podziękował(a): Matołek

UŁAN600/350- zanim opadnie kurz-wspomnienia i rozmyślania... 2022/05/23 21:58 #33797

  • Matołek
  • Matołek Avatar
  • Wylogowany
  • Arcyklista
  • rowerzysta - turysta ((o:
  • Posty: 4901
  • Otrzymane podziękowania: 3654
  • Oklaski: 56
Przyznam, że dotąd nie znałem słowa "ujebka". Brzmi obrazowo, jak cała Twoja opowieść zresztą, za którą serdeczne dzięki :)

Podziwiam i gratuluję :ok:
Mój rower napędza piękna przyroda :silly:
Za tę wiadomość podziękował(a): Qba84

UŁAN600/350- zanim opadnie kurz-wspomnienia i rozmyślania... 2022/05/23 20:41 #33796

  • iceman150
  • iceman150 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • ICEMAN
  • Posty: 1676
  • Otrzymane podziękowania: 981
  • Oklaski: 12
Kuba czy ja dobrze zrozumiałem, że ty nie spałeś podczas maratonu? Jechałeś całą noc?

Niestety na Ciebie nie zdążyłem, ale Bartka przywitałem na Singletracku z butelką Cydru ;)

Ciekaw jestem czy po ochłonięciu weźmiesz pod uwagę jeszcze jakiś ultramaraton? Może Wisła?
Swoją drogą pamiętam, że Wisła szła też przez nasz singiel.
Nie, nie prędkość była O.K. Tylko zakręt był za ciasny.
Za tę wiadomość podziękował(a): Qba84

UŁAN600/350- zanim opadnie kurz-wspomnienia i rozmyślania... 2022/05/22 13:20 #33794

  • Qba84
  • Qba84 Avatar
  • Wylogowany
  • Rowerowy Zapaleniec
  • Posty: 699
  • Otrzymane podziękowania: 1102
  • Oklaski: 12
Za mną główne wydarzenie sezonu- UŁAN600/350- ultramaraton wyczekiwany przez wielu grudziądzkich- i nie tylko- rowerzystów.

Podzielę się na świeżo wspomnieniami i rozmyślaniami, a także uwagami :pinch:

I PRZYGOTOWANIA I SPRZĘT:

Moje przygotowania to tylko przejechanie kilku dłuższych wycieczek, zatem można powiedzieć, że byłem nieprzygotowany; nie ma co pisać :P

Sprzęt: podstawowy sprzęt, czyli rower, pominę- ważne, żeby był świeżo przeserwisowany :laugh: Dopowiem tylko, że wybrałem mtb, ze względu na trudność trasy wolałem mieć coś wolniejszego, ale bardziej komfortowego. Mikrodrgania i wstrząsy na długiej trasie to coś, co niszczy rowerzystę... Zresztą przy tej ilości piachu współczuję tym, co na grawelach ;) :whistle:

II NAWIGACJA

Mój słaby punkt wczoraj, ledwie co dałem radę... Nie zadział mi ślad w garminie, jechałem na telefonie, walcząc z jego opadającym uchwytem... To muszę rozwiązać, wraz z zarządzaniem energią- zużycie baterii nie było duże, zatem powerbank 10000 powinien umożliwić długą jazdę z włączoną mapą. Ja ciągle telefon wybudzałem, co nie było komfortowe.

III WRAŻENIA SUBIEKTYWNE

Przy takim kilometrażu szczegóły gdzieś się zacierają...

Był piach, piach i po trzykroć piach. Przy letnim niemalże upale w piątek byłem pokryty pyłem, łańcuch wymagał smarowania co 80 km...

I przepychanie roweru czasem przez kałuże kopnego piachu, a czasem przez dłuuugie piaszczyste fragmenty leśne...

I był deszcz ulewny... Sobota nad ranem, Iława, Jamielnik... Kilku rowerzystów wjeżdżających przede mną w szkwał na szutrówce przed Jamielnikiem to impresja, która zostanie mi w pamięci jako obrazek z tego wyścigu... Ależ zmokłem! I zmokło też podłoże; jakbym jechał po gąbce... Ogrom sił...

Za to wcześniej dobrze poradziłem sobie z jazdą w nocy. Nie wymęczyło mnie to tak, jak się spodziewałem. Gdyby tylko nie te pełne piachu lasy na północ od Samborowa wtedy jechane... No i uwaga ważna- dobre wyniki na ultra osiąga się w nocy xD

IV TRASA, UWAGI DO PLANOWANIA TEJŻE

Były fragmenty bardzo dobre, pochwalmy na początek organizatora, bo dalej nie będzie tak miło :pinch:

Moje ulubione to odcinek Małdyty- Miłomłyn szczególnie, a ogólnie to nawet dalej przez Stare Jabłonki do Ostródy i kawałek za nią (choć Ostróda to już dla mnie noc, dużo nie widziałem, ale bardzo dobrze się jechało).

Odcinek nad jeziorem Ruda Woda (stanowi część Kanału Elbląskiego) miodny :ok: Wcześniej też bywało dobrze, jakieś starotorze w miejscu, którego już nie mogę zidentyfikować, przejazd przez pole rzepaku, sporo naprawdę porządnych szutrów B)

Niestety, na koniec to organizator totalnie odpłynął... Powiedzmy sobie na początek szczerze: dla średnio wyrobionego rowerzysty przejechanie trzystu kilometrów jest wyczynem, zwłaszcza jeśli przeszkadza pogoda (a w sobotę przeszkadzała, wiatr był huraganowy, nie szło jechać więcej jak 12 km/h).

Ostatnie 50 kilometrów to powinna być prosta droga do mety, każdy o niej marzy... Tymczasem dostaliśmy typowe ujebki. Chyba tylko po to, by dodać przewyższenia. Podjazd pod Dąbrówkę asfaltem, zaraz potem terenowy...

Potem jeszcze, hulaj dusza piekła nie ma, Grabowiec... I dalej to samo... Wszystko pagóry po 12-14 %, wielu z uczestników nie wjedzie na nie nawet na świeżo, a co dopiero mając 330 km w nogach i na obciążonych rowerach... Absurdalne :unlike:

Wystarczy rzut oka na mapę- od południa trasa wygląda jak tępa piła, organizator chciał wcisnąć wszystko, co się da. Nie tędy droga...

Powtórzę po raz wtóry- ogół uczestników walczy z dystansem, nie można na przeszło trzystu kilometrach robić trasy jak na zwyczajnym, krótkim maratonie ze wszystkimi jego atrakcjami. Jedźmy dalej- ścieżka przy Maruszy dla wędkarzy-i przez nich przekopana w poszukiwaniu robaków- po co, pytam???

A singiel Wisła- dno już totalne, np. ja nie spałem prawie 40 godzin, nie mam siły, brakuje koordynacji, a org puszcza trasę nad przepaścią... :dry:

Podobnie pseudo-singiel i zapętlenie w lesie rudnickim- tylko dla umęczenia, bo nic to nie wnosi... Żadna atrakcja.

Taka trasa to muszą być kompromisy, trzeba poszanować siły uczestników, dać im odpocząć, a nie omijać asfalty za wszelka cenę i maksymalnie komplikować drogę (dobry przykład z początku- raz singiel z punktu widokowego do Parsk, gdzie obok jest fajny, bezpieczny, szeroki, a przy tym wystarczająco terenowy zjazd; dwa- Zakurzewo- i zamiast dać fragment asfaltem do podjazdu na Łosie Góry ślad idzie w kierunku znanego niedokończonego domu i na prawo przed nim po piachu kilkaset metrów. Kilkaset metrów z tysięcy innych rozpiaszczonych... No, zlitujcie się...).

Końcówka to- nie tylko w mojej opinii- jedna wielka, bezsensowna ujebka, a szkoda, bo we wspomnieniach pozostają wyraźnie te złe, świeże fragmenty, przykrywając te lepsze, wcześniejsze, zdające się już jakże odległe...

Brawa należą się natomiast za stronę internetową, umożliwiającą wirtualne kibicowanie- full profeska :ok:

Na koniec podziękowania dla uczestników, z którymi mogłem skrzyżować szprychy i rywalizować na trasie :ok: B) I oczywiście- spec-podziękowamia dla kibiców, którzy śledzili nasze kropki :) :) :)
Za tę wiadomość podziękował(a): Matołek, krzys80, iceman150, Kasia, MARCINHD, Red
Czas generowania strony: 0.138 s.