Ścieżki Dla Zmotoryzowanych

Ścieżki Dla Zmotoryzowanych

        W poprzednim artykule rzuciłem twierdzenie, że obecnie w Grudziądzu buduje się ścieżki rowerowe nie dla rowerzystów, lecz przede wszystkim na potrzeby kierowców. Rzecz jasna podtrzymuję to twierdzenie i zamierzam wymienić swoje argumenty. Na początek kilka mniej lub bardziej oczywistych faktów ogólnych:

  1. Powszechnie wiadomo, że wspólna jazda rowerzystów i samochodów jest niebezpieczna przede wszystkim dla rowerzystów,
  2. Wiadomo też, że rower ze względu na niewielką prędkość stanowi utrudnienie ruchu dla kierowców, którzy często na nich wyklinają, trąbią lub wyprzedzają w niebezpiecznej odległości ryzykując zdrowiem i życiem słabszego uczestnika ruchu. Sami ostatecznie ryzykują jedynie porysowaniem lakieru lub pogięciem  blach...
  3. Słyszałem niejednokrotnie opinie kierowców, że na jezdniach powinien być zakaz poruszania się rowerem i uważam, że obecnie nasze miasto kieruje się w swoich działaniach taką właśnie filozofią (wrócę jeszcze do tego zagadnienia),
  4. Zanim przejdę do przykładów, pamiętajmy, że jeśli wzdłuż jezdni bienie droga dla rowerów, to bez względu na jej jakość:
  • wg kodeksu, rowerzysta zobowiązany jest się nią poruszać, a więc pod groźbą mandatu musi spadać na ścieżkę, bez względu na to, jak i z czego jest zrobiona (dobrodziejstwo jazdy asfaltową nawierzchnią zostaje oddane na wyłączność zmotoryzowanych),
  • mimo powyższego, coraz częściej, dla wszelkiej jasności, dodatkowo na jezdni stawia się znaki zakazu jazdy rowerem,
  • rowerzysta na ścieżce, mimo iż jedzie wzdłuż drogi z pierwszeństwem, nigdy pierwszeństwa nie posiada i musi ustępować wszystkim zmotoryzowanym, zarówno tym na drodze głównej jak i podporządkowanej. Kierowcy mają więc bezwzględne pierwszeństwo przed każdym rowerzystą, który korzysta z drogi dla rowerów lub ciągu rowerowo-pieszego,
  • jeśli ciąg jest rowerowo-pieszy (znak c13 - c16 dzielony linią poziomą), to dodatkowo rowerzysta musi ustępować pierwszeństwa wszystkim pieszym na tej drodze, bez względu na to w jaki sposób idą. Krótko mówiąc - wszyscy mają przed kimś pierwszeństwo za wyjątkiem rowerzysty, który też np. che zdążyć do pracy (takie ostatnie ogniwo łańcucha pierwszeństwa przejazdu),
  • ze względów bezpieczeństwa (dla kierowców i rowerzystów), oraz wygody (tym razem tylko kierowców), w wielu miejscach ciąg rowerowy jest przerwany brakiem przejazdów dla rowerów. W miejscu takiego przecięcia się ścieżki z jezdnią, rowerzysta powinien pod groźbą mandatu zsiąść z roweru i rower przez jezdnię przeprowadzić (w niektórych punktach Grudziądza co ok. 100 m).

        A gdyby tak zdjąć rowerzystów z jezdni? Jeśli jestem kierowcą (a dla wszelkiej jasności też nim jestem), to same dla mnie korzyści:

 

  • Żaden zawalidroga - rowerzysta mnie już nie spowalnia - mogę pędzić - jezdnie tylko dla zmotoryzowanych,
  • Rowerzysta zawsze musi mi ustąpić pierwszeństwa, bez względu na rodzaj jezdni, którą jadę,
  • W razie czego odpowiedzialność zawsze spada na rowerzystę, bo albo nie miał pierwszeństwa, albo obok jest ścieżka, więc nie wolno mu było jechać jezdnią,
  • A jak komuś nie pasuje, to niech sobie kupi samochód i też jeździ (to rzecz jasna sarkazm),

 

A rowerzyści? Niech jeżdżą dziurawym chodnikami, nierównymi i pełnymi kałuż ścieżkami lub leśnymi i parkowymi duktami. Ewentualnie zbudujemy im tanie ścieżki, które w żaden sposób nam - kierowcom, ruchu nie utrudnią a tych zawalidrogów w końcu się z jezdni pozbędziemy. Sprzedamy  jeszcze dodatkowo bajeczkę, że to dla ich dobra i bezpieczeństwa, no i do dzieła...
Poniżej kilka przykładów rozwoju infrastruktury rowerowej z ok. dwóch ostatnich lat (klikaj w buźki):

 

 

Jutro wraz z kolegą Krzyśkiem wybieramy się na umówione spotkanie z Panem Prezydentem. Stanowisko Pana Roberta Malinowskiego w tej sprawie, jak i dalszych planów w tym temacie przedstawimy w następnym artykule.